Warta Słońsk - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Wspieraja nas

Tabela ligowa

Górzów Wielkopolski

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 1

Wyniki

Mecze sparingowe

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 16 gości

dzisiaj: 244, wczoraj: 161
ogółem: 1 121 600

statystyki szczegółowe

Aktualności

Zwycięska passa została przerwana w Wawrowie.

  • autor: wartaslon, 2014-11-03 13:58

Mimo listopadowej już niedzieli, warunki atmosferyczne panujące na boisku w Wawrowie w tym dniu były znakomite. 

Słonecznie i ciepło – około 15ºC – jak na 2 listopada, warunki do gry wymarzone. Było to jedno z ostatnich, o ile nie ostatnie spotkanie drużyny Kasztelanii Santok w roli gospodarza na gościnnym boisku Warty Wawrów. Udało się gospodarzom godnie pożegnać z tym obiektem ogrywając lidera gorzowskiej klasy okręgowej w stosunku 3:2. Jak do tego doszło?

W drużynie Warty Słońsk ze względu na uraz mięśnia dwugłowego nie mógł wystąpić Robert Gaca. Pozostali gracze naszej drużyny byli do dyspozycji trenera Piotra Guszpita. Mecz rozpoczął się od obustronnych niedokładności w rozgrywaniu piłki. Żadna z drużyn nie potrafiła sklecić 5 podań i większość zagrań padało łupem przeciwnika. W tym chaosie lepiej czuli się gospodarze. Pomysłowych akcji z tego powodu jednak nie oglądaliśmy. Gra z obu stron nie wyglądała najlepiej. Mimo takiego bałaganu na boisku każdy zespół stwarzał sobie jakieś sytuacje, które wynikały raczej z błędów rywali niż z własnej inwencji. Gospodarze umieścili nawet futbolówkę w bramce Warty, ale sędzia zawodów odgwizdał spalonego. Nasi też mieli okazje do zdobycia gola, ale ani Raćko, ani Pińczyński nie potrafili wykorzystać swoich dobrych sytuacji na pokonanie bramkarza Kasztelanii. W sumie wynik oddawał sytuację z boiska – 0:0 do przerwy, bez wskazania, która z drużyn była choć trochę lepsza. Wszystko rozstrzygnęło się w drugiej połowie tego meczu. Na tę część z szatni nie wyszedł już Krzysztof Woźniak, którego zastąpił inny młodzieżowiec Marcin Świtalski. Doszło też do małej roszady w naszym ustawieniu: Pińczyński przesunął się na miejsce Woźniaka, a Świtalski wsparł w ataku Oskara Raćko. Lekko ożywiło to poczynania naszych, ale nie tyle byśmy w spokoju mogli oglądać dalszą część tego meczu. W 56 minucie objęliśmy prowadzenie. Z prawej strony pola karnego z rzutu wolnego piłkę wrzucał Krzysztof Stojanowski. Zrobił to tak samo jak w meczach gdy dogrywał do Roberta Gacy. Tym razem idealnie obsłużył Oskara Raćko, który uderzeniem głową zmylił bramkarza z Santoka i zdobył pierwszego gola meczu. Kibice wreszcie odetchnęli z ulgą i liczyli na dalsze bramki w tym meczu. Ale liczyli na bramki dla Warty. Niestety. Nasza radość nie trwała zbyt długo. Około 15 minut później było już 1:1. Kasztelania miała rzut wolny z około 30 metrów. Strzał z tej odległości nie powinien sprawiać większych problemów bramkarzowi. Naszemu jednak sprawił. Dość długo lecąca piłka odbiła się jeszcze od ziemi, poczym uderzyła w słupek i pomimo rozpaczliwej robinsonady Polaka wpadła do bramki. 6 minut później gospodarze wyszli na prowadzenie. Znów stały fragment gry. Tym razem z okolic środkowej linii boiska. Długie dośrodkowanie za plecy naszych obrońców trafiło na głowę najwyższego zawodnika gospodarzy, który przegrał ją wzdłuż bramki bez żadnej reakcji zawodników Warty, a przede wszystkim jej bramkarza. Na zamknięciu toru lotu tak zagranej piłki pojawił się napastnik Kasztelanii, który również głową zdobył drugiego gola dla swojej drużyny. Strata drugiej bramki wywołała odpowiednią reakcję w szeregach naszych. Zaczęli grać szybciej, więcej było dokładnych podań, ale nie na tyle by uznać ich grę za płynną, do jakiej nas ostatnio przyzwyczaili. Dało to efekt w postaci rzutu karnego na Oskarze Raćko. Sam poszkodowany podszedł do karnego i… niestety ale przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy. W 82 minucie udało się jednak doprowadzić do wyrównania. Silne dośrodkowanie Kowalczyka odbiło się od obrońcy Kasztelanii trafiając pod nogi Świtalskiego, który bez namysłu z półobrotu zdobył gola. Wydawało się, że kolejny gol dla Warty jest tylko kwestią czasu. Gospodarze chaotycznie próbowali przedostać się w okolice naszej bramki. My przechwytywaliśmy piłki i wyprowadzaliśmy swoje groźne kontry. Nic już się nie udało naszym strzelić. Sędzia pokazał, że dolicz 3 minuty do końca spotkania. Wydawało się, że podziałem punktów zakończy się ten mecz. Niestety dla nas jedna z ostatnich akcji gospodarzy, z której nic groźnego nie wynikało została zwieńczona golem. Z autu z prawej strony naszej bramki wznawiali grę gracza z Santoka. Nasi jakby w oczekiwaniu na gwizdek kończący mecz zaspali i nie zareagowali odpowiednio. Gospodarze wymienili kilka krótkich podań i po jednym z nich zawodnik Kasztelanii wyszedł na idealną pozycję przed naszą bramkę i jej nie zmarnował. 3:2 dla Kasztelanii Santok. Gospodarze wygrali bo zagrali do końca. Naszym czas się chyba wcześniej wyłączył. Passa 10 wygranych meczów Warty Słońsk została przerwana. Pozostało nam miano drużyny najbardziej bezkompromisowej.  Na rozegrane w 2014 roku 28 meczów ligowych tylko w pierwszym w Torzymiu nasi gracze zanotowali remis. Od tamtej pory tylko wygrywaliśmy (23 razy) lub przegrywaliśmy (4 razy). Czyli nasza Warta przez 27 meczów z rzędu nie zanotowała remisu.

W poniedziałek zapytaliśmy naszego szkoleniowca o kilka słów po niedzielnym meczu:

- Bardzo boli jak przegrywasz mecz w doliczonym czasie gry. Tym bardziej, że nie byłeś gorszym zespołem. Ta porażka obciąża głównie moje konto. Mimo, że nie ja grałem na boisku, ale to ja zdecydowałem się na taki, a nie inny zestaw graczy na ten mecz. Miałem w głowie cztery różne warianty zestawień na ten konkretny mecz. Analizując po kolei każdy z nich, wychodziło mi, że jednak muszę zagrać w taki sposób w jaki wyszliśmy na mecz. Jak się niestety okazało – ten zestaw zawiódł. Tak na spokoju, na drugi dzień, analizując ten mecz muszę powiedzieć, że dokonałem złych wyborów. Nie będę niestety wymieniał z nazwiska, kogo mam na myśli. To moja sprawa. Ten mecz w naszym wykonaniu był niewątpliwie najbrzydszym jaki oglądali kibice w ostatnim czasie. Z tego powodu jest mi niezmiernie przykro. Nie wiem natomiast co spowodowało, że ci sami gracze, którzy potrafili ostatnio świetnie zagrać przeciwko ówczesnemu wiceliderowi z Międzyrzecza, wczoraj nie potrafili przyjąć czy też podać dokładnie piłki. Tego nie jestem w stanie sobie wytłumaczyć. Od początku nie weszliśmy w ten mecz tak jak nakreślałem chłopakom w szatni. Kompletnie zawodziło operowanie piłką na tym boisku. A jak zobaczyłem z jakimi problemami starają się zapanować nad nią Weres, Majerczyk, Pińczyński czy Raćko – najlepsi technicznie w naszym zespole – to pomyślałem sobie, że oni nie grają na trawie tylko na jakichś wertepach. Tak nieudolnie grających swoich zawodników nie pamiętam kiedy widziałem – wszystkich, bez wyjątku. Tutaj nazwa „zawodników” odpowiada ich postawie w tym meczu – bo piłkarsko zawiedli. Jeszcze nie strzelamy karnego – to jak mamy wygrać? Jedyną szansą na pozytywny wynik mogło być inne zestawienie meczowej jedenastki. O ile za dużego pola manewru nie mamy, o tyle mógłbym dokonać kilku roszad w tej drużynie i pokusić się o lepszy rezultat. To jednak jest sfera gdybania. Nie dowiemy się czy taka roszada w tym meczu byłaby dla nas skuteczna. Ale dowiemy się o tym w najbliższym meczu, gdzie nie omieszkam zmienić oblicza tej drużyny. Czy to odniesie skutek i osiągniemy cel, to się okaże. Pamiętajmy, że jedziemy do trzeciej drużyny naszej tabeli do Starego Kurowa, który ostatnio odnosi same zwycięstwa. Pozdrawiam kibiców Warty szczególnie tych obecnych na meczu dziękując im za doping. Postaramy się zrewanżować Wam już w Starym Kurowie. Dziękuję.

 


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [618]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Wspomóż nasz klub

 

Ostatnie spotkanie

Nie wprowadzono danych o ostatnich meczach.

Losowa galeria

Warta Słońsk - Iskra Janczewo 2013.10.20
Ładowanie...

Najnowsza galeria

Warta Słońsk Polonia Lipki Wielkie
Ładowanie...