Warta Słońsk - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Wspieraja nas

Tabela ligowa

Górzów Wielkopolski

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 1

Wyniki

Mecze sparingowe

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 14 gości

dzisiaj: 207, wczoraj: 161
ogółem: 1 121 563

statystyki szczegółowe

Aktualności

Mecz prawdy???

  • autor: wartaslon, 2014-10-16 08:54

W opinii jednego z „fanów” Warty Słońsk mecz z Orłem Międzyrzecz, wiceliderem ligi okręgowej przed 10 kolejką miał być meczem prawdy.

 Gdy przed meczem zapytaliśmy trenera Piotra Guszpita o taką sugestię, ten zirytowany odparł: - A dla kogo to miałby być mecz prawdy? Dla trenera? Dla drużyny? Czy może dla Zarządu? Kogoś mocno poniosło z takim stawianiem sprawy. Drużyna wygrywa kolejne spotkania. Jest samodzielnym liderem. Co wobec tego ma jeszcze udowadniać? Może powinniśmy zagrać już w Ekstraklasie, żeby zaspokoić ego niedopieszczonego fana? Mecz z Orłem jest naszym kolejnym spotkaniem ligowym, które można wygrać, przegrać lub zremisować. Jak będzie, przekonamy się po zakończeniu spotkania. - Tyle trener naszej drużyny.

W składzie naszych udało się zauważyć istotną zmianę na pozycji bramkarza. Kibice ze zdziwieniem przyjęli na pozycji bramkarza obecność Marcina Świtalskiego, który zdążył już kilka goli dla Warty strzelić jako napastnik. Trener Guszpit powiedział, że ta sytuacja wynika z chęci sprawdzenia Marcina w bramce. Jako młody chłopak uczył się gry właśnie na pozycji bramkarza. Do nas trafił po 3 latach tak zwanego nic nie robienia na tej pozycji, za to jako uczestnik turniejów dzikich drużyn, gdzie sprawdzał się w roli egzekutora i stąd jego początkowa chęć gry w ataku. Zobaczymy co będzie dalej, na razie zaliczył udany debiut i teoretycznie podniósł poziom rywalizacji na tej pozycji.

Wracamy do meczu. Początek prawie jak z poprzedniego meczu u nas, czyli szybko zdobyta bramka już w 2 minucie spotkania. Piotr Majerczyk z około 25 metrów bardzo silnie uderzył piłkę do bramki Orła, gdzie bramkarz gości z trudem wybił ją przed siebie. Do tej piłki najszybciej dobiegł Pinczyński, który po krótkim zwodzie minął rozpaczliwie interweniującego bramkarza i posłał ją do pustej już bramki. Szybko zdobyte prowadzenie  wcale nie podłamało drużyny z Międzyrzecza. Na boisku oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie. Warta nie dominowała tak jak w poprzednich meczach przed własną publicznością. Każdy z zespołów chciał zdominować grę, ale pierwsza połowa to zdecydowanie bardzo wyrównany mecz z obu stron. Drugi gol na naszych padł dopiero w 33 minucie. Z rzutu wolnego Pińczyński posłał długą piłkę na zamykającego akcję Weresa. Krystian przyjął piłkę i bez namysłu zagrał ją wzdłuż bramki, gdzie głową z najbliższej odległości wpakował ją do bramki Oskar Raćko. Wydawało się, że goście nie będą już w stanie nic nam zrobić w tej części meczy, ale niestety przyszła 45 minuta. Po ewidentnym błędzie w ustawieniu Patryka Czeredy, gościom udało się zagrać na prawe skrzydło skąd bardzo silnie piłkę wzdłuż bramki posłał jeden ze skrzydłowych gości. Tuż przed nadszą bramką do piłki dobiegł napastnik gości i pół-szczupakiem zdobył jak się później okazało honorową bramkę.

Po przerwie przez kwadrans nic się nie zmieniło. Dalej toczyła się wyrównana gra. Po 60 minucie można było powiedzieć, że Orzeł Międzyrzecz zwalnia tempo gry. Dla naszych graczy taka postawa drużyn przeciwnych to tak zwany chleb powszedni. Mało kto wytrzymuje 90 minut naszego tempa. Tak też to wyglądało w tym meczu. Na dowód tego w przeciągu niecałych 10 minut Warta dwukrotnie zmieniała wynik spotkania. Najpierw w 67 minucie Pińczyński idealnie zgrał do świetnie wychodzącego na czystą pozycję Weresa, który w swój sposób pokonał bramkarza gości. Następnie Weres w podobny sposób zagrał do Raćko i to Oskar cieszył się ze swojej drugiej bramki. To jednak nie koniec, bo w 82 minucie znów akcja Weres-Raćko przyniosła nam piątego już gola, a strzelcowi hatrika. W 86 minucie dokończyliśmy dzieła. Raćko przedarł się lewym skrzydłem pod linię końcową boiska, skąd dokładnie zagrał na głowę wbiegającego Sierackiego, który dosłownie minutę wcześniej wszedł na boisko za Pińczyńskiego. Z bagażem 6 goli Warta odprawia kolejnego rywala, a że dotychczasowego wicelidera - jak widać naszym graczom nie robi różnicy z kim przychodzi im grać.

Trener Piotr Guszpit po meczu powiedział: - Gdyby Orzeł wytrzymał nasze tempo przez pełen dystans nie byłoby nam tak łatwo. Akurat dzisiejszy wynik nie jest odzwierciedleniem różnicy pomiędzy nami, a Orłem. Uważam, że tak wysoki wynik jest efektem naszego większego doświadczenia. W drużynie gości połowę drużyny stanowili nastolatkowie. To dobrze wróży im na przyszłość. Jeśli nie teraz to za rok będą głównym kandydatem do awansu. Ja natomiast cieszę się, że mam taki fajny zespół ludzi, którzy sami potrafią się odpowiednio zmotywować na każdego przeciwnika. Sam też postawiłem sobie za zadnie na dziś by ich dodatkowo nie stresować swoimi wybuchami złości za nieudane zagrania. Jak widzieliśmy zdało to egzamin. Trzeba się będzie teraz pilnować i na następnych meczach również im w ten sposób pomagać. Nawet sędzia główny w pewnym momencie strofując trenera gości stwierdził, że bardziej po mnie spodziewałby się krzyków niż po nim. Mogę jeszcze tylko pochwalić cały zespół za kolejny bardzo skuteczny mecz. Ósme pod rząd spotkanie wygrane musi robić wrażenie na rywalach. Ale tak ma być, jeśli jesteś bardzo dobry to przeciwnicy muszą mieć dla ciebie dużo respektu. Wiem też, że z tego powodu moi podopieczni nie położą się na boisku i nie będą czekać by nasi rywale sami sobie strzelali gole. To wolą robić sami, bo sprawia im to dużą frajdę. Cieszę się też, że być może byliśmy świadkami małej zmiany gry Piotrka Majerczyka. Po tym meczu mogę powiedzieć, że dziś grał stary dobry „Norek”. Oddał chyba 4 bardzo mocne strzały z dalszej odległości i wszystkie w światło bramki. Po pierwszym takim uderzeniu Pinczyński strzelił gola. Tego od Piotrka oczekuję. Bo, i on, i ja wiemy jakim potencjałem dysponuje. Oby to nie był jego jednorazowy wyskok z tymi strzałami z dystansu. Szkoda natomiast, że na kilkanaście dni wypadł ze składu Karol Cieśliński, który nabawił się kontuzji pleców w czasie meczu pucharowego w Różankach. Liczę na jego szybki powrót do zdrowia bo z nim ta lewa strona zaczęła już nieźle „jeździć”. Teraz akurat tę dziurę będzie musiał załatać Przemek Kowalczyk, który wrócił po kontuzji i zapowiada, że szybko się wkomponuje w sposób gry naszego zespołu. Na to liczę. Dziękuję.


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [550]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Wspomóż nasz klub

 

Ostatnie spotkanie

Nie wprowadzono danych o ostatnich meczach.

Losowa galeria

Sparing ze Spójnią Ośno 2.03.2013 r.
Ładowanie...

Najnowsza galeria

Warta Słońsk Polonia Lipki Wielkie
Ładowanie...