Warta Słońsk - strona nieoficjalna

Strona klubowa

Wspieraja nas

Tabela ligowa

Górzów Wielkopolski

Najbliższa kolejka

Najbliższa kolejka 1

Wyniki

Mecze sparingowe

Statystyki drużyny

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 16 gości

dzisiaj: 86, wczoraj: 117
ogółem: 1 120 959

statystyki szczegółowe

Aktualności

Wywiad z trenerem seniorów KS Warta Panem Piotrem Guszpitem

  • autor: wartaslon, 2014-01-11 17:21

.

Proszę przedstawić się kibicom naszego zespołu ?
Piotr Guszpit Jestem Gorzowianinem od urodzenia czyli od 1965 roku. Od 2007 roku mieszkam wraz ze swoją rodziną w Kłodawie.  

Jak wyglądała pana dotychczasowa przygoda z piłką nożną?
P.G. Po ukończeniu podstawówki miałem dylemat: piłka nożna, czy piłka ręczna. Obie dyscypliny sprawiały mi ogromną frajdę. W obu mogłem się rozwijać. Z uwagi jednak na dość skromne warunki fizyczne – preferowane w szczypiorniaku – postawiłem na football.
W KS Stilon kategoriach młodzieżowych byłem podstawowym zawodnikiem. Grałem głównie na lewej pomocy i jako rozgrywający w lidze międzywojewódzkiej juniorów. 
Rywalizowaliśmy w niej z drużynami z Poznania (Lech, Warta, Olimpia) ze Szczecina (Pogoń, Stal Stocznia, Arkonia) z Koszalina (Gwardia), czy z Zielonej Góry (Zryw). To była bardzo silna grupa drużyn młodzieżowych. W 1983 roku zajęliśmy 2 m-ce za Lechem Poznań, który zdobył w tym samym roku MP juniorów w składzie między innymi z Araszkiewiczem, Stroińskim, Łazarkiem i Kofnytem. Rok później zajęliśmy 3 m-ce za Pogonią Szczecin i za Lechem Poznań. Moimi trenerami przez ten okres byli Kazimierz Lisiewicz i później Waldemar Stupiński. Obaj szkoleniowcy mieli olbrzymi wkład w ukształtowanie mnie jako zawodnika i później trenera.
Cały mój wysiłek poszedł praktycznie na marne, gdy w wieku 18 lat zachorowałem na WZW typu B (żółtaczka zakaźna). Spędziłem w szpitalu 5 tygodni. Wyszedłem na początku listopada z zaleceniem lekarskim - koniec sportu wyczynowego.
Mimo tego wskazania próbowałem podejmować próby powrotu do optymalnej dyspozycji, ale organizm nie bardzo mi na to pozwolił. Udało mi się jeszcze po ukończeniu gry w juniorach trafić od razu do I zespołu, który grał wtedy w II lidze. Skład tego zespołu tworzyli tacy zawodnicy jak: Zbigniew Bartosz, Jacek Dudek, Ryszard Ostapiuk, Konrad Krasowski, Tadeusz Babij, Krzysztof Woziński, Ryszard Cyranek, Janusz Jabłoński, czy też świeżo pozyskany z Barlinka Zenon Burzawa. Jakimś cudem "zaliczyłem" 2 występy  w II lidze w I zespole i cały sezon w III lidze w drużynie rezerw. Wtedy te ligi były równoważne z nazwą. Czyli jak I liga to najwyższa, itd. Miałem przyjemność poznawać warsztat pracy trenerów Sługockiego, Ksola, Broniszewskiego, którzy wtedy prowadzili tę drużynę. 
W wieku 24 lat ukończyłem kurs instruktora piłki nożnej i jesienią 1989 roku rozpocząłem pracę szkoleniową z młodzieżą, gdyż moje plany związane z dużą piłką musiałem odłożyć do lamusa. 
Kilka lat później trafiłem jeszcze do Poloni Lipki Wielkie, które prowadził starszy kolega ze Stilonu Tadeusz Babij, a później Krzysztof Woziński i tam spędziłem kilka lat jako zawodnik, szkoląc jednocześnie młodzież Stilonu. W tym czasie studiowałem zaocznie na kierunku trenerskim gorzowskiej AWF, gdzie uzyskałem dyplom trenera II klasy, a później magistra wychowania fizycznego. Posiadam też dyplom UEFA B oraz licencję PZPN-A uprawniającą do prowadzenia zespołów do III ligi włącznie.

Jaki największy sukces udało się Panu osiągnąć w Pana pracy trenerskiej?
P.G. Prawdziwym sukcesem trenera w pracy z młodzieżą jest wprowadzenie jak największej liczby zawodników do I zespołu seniorów. 
Pierwszym zawodnikiem, który zaczynał u mnie przygodę z piłką i trafił w wieku 18 lat do zespołu seniorów był Arek Kołodziejczyk. Było to w 1996 roku. Niestety choroba pokrzyżowała mu dobrze zapowiadającą się karierę. Dołączyli do niego też Tomasz Dolaciński, Sebastian Woskolej i Krzysztof Kowalski. Następnym talentem (reprezentant kraju w kategoriach młodzieżowych), którego prowadziłem był Tomek Szwiec (aktualnie Stilon), który przyszedł do GKP z Lipek Wielkich. W juniorach miał wysokie notowania. 
Z tej grupy mogę wymienić jeszcze Damiana Maksimowicza i Pawła Mielnika. Pierwszy był bardzo utalentowanym napastnikiem, a drugi niekwestionowanym liderem zespołu na boisku jak i poza nim. W seniorach grają jednak w niższych ligach. 
Kolejnym zawodnikiem, który dużo znaczył w reprezentacjach młodzieżowych, a którego miałem przyjemność prowadzić to Damian Szałas. Uważam, że jego miejscem docelowym jest minimum Ekstraklasa. Tylko pasmo kontuzji i brak szczęścia nie pozwoliły mu na pełny rozwój. Ostatnimi moimi wychowankami, którzy pukali do I zespołu GKP na zapleczu ekstraklasy w 2010 roku. To Paweł Gurgul (aktualnie Ilanka Rzepin), Patryk Skórecki (Kotwica Kołobrzeg III liga), Kamil Kwiatkowski (Kassel w Niemczech), Maciek Sędziak i Bartek Werbski (obaj Stilon) czy bramkarze Marek Zator (bez klubu) i Bogusz Talarczyk (Piast Gorzów-Karnin). A muszę dodać, że mogli tam zagrać też Paweł Hasiuk, Paweł Krokosz czy Marcin Wusaty, ale w ich wypadku swoje zrobiły kontuzje.  Wszyscy, których tu wymieniłem są też fajnymi ludźmi na co dzień. Niektórzy kończą studia i na pewno znajdą sobie miejsce w życiu. 
Mam też olbrzymią satysfakcję z pracy szkoleniowej przez to, że mogłem poznać dużą grupę młodych i ambitnych ludzi, którzy chcieli coś w piłce osiągnąć. 
Kilka miłych chwil na ławce trenerskiej udało mi się przeżyć, ale żeby nazywać je sukcesami...
Patrząc chronologicznie to pierwszy ciekawy wynik udało się osiągnąć z chłopcami z rocznika 1977 po lipcu. Kiedyś roczniki były dzielone. Dostałem z OZPN propozycję wyselekcjonowania drużyny, która mogłaby powalczyć z twarzą w turnieju o puchar dra Michałowicza, gdyż aktualna kadra (w której nie było żadnego mojego zawodnika, sic!) jest regularnie ogrywana przez drużyny z teoretycznie słabszych ośrodków. Wiedziałem jakich miałem zawodników i co mogli wnieść do reprezentacji okręgu. Dlatego stwierdziłem, że mamy takich zawodników, że spokojnie powalczymy z najlepszymi. 2 lub 3 konsultacje i kadra została wybrana. W turnieju strefowym graliśmy kolejno z Koszalinem, Piłą, Poznaniem i na koniec ze Szczecinem. Tak się ułożyło, że ostatni mecz był o wygraną w turnieju. Mieliśmy gorszy bilans bramek od Szczecina i musieliśmy wygrać. Mimo kilku świetnych okazji skończyło się 0-0 i zajęliśmy 2 miejsce. Podczas imprezy pokonaliśmy kolejno Koszalin 3-2, Piłę 3-1 i Poznań 2-0 co było sensacją dnia! W reprezentacji Poznania grał wtedy Arkadiusz Głowacki. W naszej drużynie wyróżniali się wtedy Krzysztof Kowalski, Arkadiusz Kołodziejczyk ze Stilonu, oraz Przemek Rupniak z Celulozy i Bartek Rogal z Drawy Drawno. 
Kilka lat później już w GKP Gorzów nasi juniorzy z rocznika 1984/85 pod wodzą trenera Adama Prusinowskiego wygrali Lubuską Ligę Juniorów starszych. Tych zawodników miałem przyjemność prowadzić 2 lata wcześniej w juniorach młodszych. Świetna grupa. W 1/16 MP juniorów wylosowaliśmy Wisłę Płock ze Sławomirem Peszko w składzie. Jako asystent trenera Prusinowskiego pojechałem do Płocka. Do 84 minuty mieliśmy 0-0, grając od 35 minuty w 10 po czerwonej kartce dla jednego z naszych zawodników. Pomimo osłabienia mieliśmy kilka okazji do objęcia prowadzenia, ale nie udało się. W ostatnich 6 minutach dostaliśmy 2 bramki i po meczu. W Gorzowie na rewanż przyszła spora grupa kibiców, co chyba usztywniło naszych zawodników. Szybko straciliśmy bramkę, co zdeprymowało chłopaków jeszcze bardziej. Przegraliśmy 2-1 i dalej zagrała Wisła.

Jak to się stało, że został pan trenerem seniorów naszego Klubu?
P.G. Po prostu Pan Prezes Matkowski zadzwonił do mnie z pytaniem czy możemy się spotkać  i porozmawiać o ewentualnej współpracy. Zaproszenie przyjąłem i spotkaliśmy się w trzyosobowym gronie razem z Wiceprezesem Panem Piotrem Miglujewiczem. 
Choć spotkanie trwało ponad godzinę, to dotyczyło głównie kwestii merytorycznych i kadrowych. Stąd od 1 stycznia jestem trenerem Warty Słońsk.

Pod koniec rundy jesiennej nasz zespół nie spisywał się najlepiej? Czy zna Pan "lekarstwo" na lepszą grę naszych piłkarzy? 
P.G. Żeby znaleźć lekarstwo należy najpierw postawić diagnozę. Muszę poznać zawodników od strony umiejętności jak i mentalności. Liczę na wsparcie Zarządu Klubu. Myślę, że przez te 2 m-ce okresu przygotowawczego znajdziemy razem z zawodnikami wspólny język i uda nam się zmienić oblicze gry zespołu i poprawić jego pozycję w tabeli.

W wielu meczach naszego zespołu z różnych powodów często uczestniczyło tylko 11 lub 12 zawodników. Czy w związku z tym planuje pan zwiększenie liczby piłkarzy naszego zespołu? 
P.G. Rozmawialiśmy na ten temat z Prezesami. To jest problem, ale widząc ilu zawodników jest zgłoszonych do rozgrywek uważam, że muszę spróbować dotrzeć do tych zawodników, byśmy mieli wspólny cel do zrealizowania. Nie może drużyna właściwie funkcjonować jeśli celem każdego zawodnika nie jest jej dobro - tylko indywidualne interesy pojedynczych graczy. Razem z Zarządem myślimy też o ewentualnych wzmocnieniach. Tutaj ważna będzie jakość i możliwość wkomponowania zawodnika do zespołu. Jesteśmy też zgodni, że kadra nie powinna przekraczać 20 zawodników, ale muszą to być tacy, na których zawsze można liczyć. Takich, którzy nie obrażają się za to, że dziś siedzą na ławce, tylko walczą o skład dalej bo jutro oni mogą zagrać.

Jakie cele przedstawił Panu Zarząd do realizacji w rundzie wiosennej?
P.G. Walczymy o jak najlepszy rezultat. Czyli wiadomo o co...

Na jak długo planuje związać się pan z naszym zespołem?
P.G. To raczej pytanie do Zarządu Klubu.

W rundzie jesiennej w meczach ligowych wprowadzani byli do gry młodzi niedoświadczeni piłkarze ze szkółki. Czy w dalszym ciągu będą oni występować w ważnych meczach ligowych, czy też planuje Pan skupić się na jak najlepszych wynikach bez udziału w meczach tychże młodych piłkarzy?
P.G. U mnie na boisku grają zawsze najlepsi. Bez względu na wiek, czy ma 16 lat czy 40. Ale najlepsi w mojej ocenie, a nie w ocenach samych zawodników. W drużynie jest jak w firmie: jest szef i jest załoga. Każdy ma coś innego do zrobienia. Ale zespołem kieruje szef a nie odwrotnie. Jeśli zawodnicy to rozumieją to super. Jeśli nie, to musimy przewartościować podejście zawodników do swojej gry. Powtarzam prowadzenie zespołu to nie jest demokracja. Owszem, dużo rozmawiam z zawodnikami, interesują mnie sprawy zarówno sportowe jak i poza boiskowe. Każdą decyzję personalną podejmuję jednoosobowo.
Odnośnie młodzieży ze Słońska to chciałbym wprowadzić ich jak najwięcej – a wiem, że są tacy w Słońsku. Jest tylko jeden warunek: oni też muszą tego chcieć. Jeśli powalczą na treningu, a poziom ich umiejętności nie będzie odbiegał od „stranierich” to zawsze będą mieli pierwszeństwo. Tak jest na całym świecie. Dlaczego w Słońsku miało by być inaczej.

Czy planuje Pan duże zmiany w składzie?
P.G. Nie odpowiem dziś na to pytanie. Odpowiedź uzyska Pan podczas pierwszego meczu ligowego, gdzie skonfrontuje Pan skład z jesieni z tym wiosennym.

Co by Pan chciał przekazać jeszcze kibicom Warty Słońsk? 
P.G. Mając taką możliwość to w pierwszej kolejności życzę kibicom wszystkiego najlepszego w nowym roku, samych miłych wrażeń estetycznych z boiska i wspaniałych wyników drużyny.
Proszę równocześnie o życzliwy sportowy doping podczas meczów oraz trzymanie kciuków. Proszę też o krytykę, gdyż tylko ona pozwala spojrzeć na pewne sprawy z innej perspektywy. Liczę na udaną współpracę.


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [1820]
 

Dodaj swój komentarz

Autor: Treść:pozostało znaków:

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Wspomóż nasz klub

 

Ostatnie spotkanie

Nie wprowadzono danych o ostatnich meczach.

Losowa galeria

Mecz ligowy Warta Słońsk - Iskra Janczewo 21.04.2013
Ładowanie...

Najnowsza galeria

Warta Słońsk Polonia Lipki Wielkie
Ładowanie...